Stary Młyn przez sto lat mielił zboże nad Grodarzem, a potem przez pół wieku stał cicho. Odbudowany kamień po kamieniu, jest dziś kuchnią i salą: sto sześćdziesiąt osób przy stołach pod starymi belkami, loggia z kamiennymi łukami nad młynówką i taras, przy którym wciąż obraca się koło.
Nasz dzień otwarty to kolacja. Sala jest nakryta na trzy sposoby — długie stoły, okrągłe stoły i jeden stół dla wszystkich — a Wy siadacie przy jednym z nich do czterech dań menu weselnego, z winem nalewanym przez naszego sommeliera. Spróbujcie, zmieńcie, zapytajcie szefa kuchni: to wieczór, w którym decydujecie, co zjedzą Wasi goście.